|
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||
Kulinaria oporowe, czyli gotuj z profesorem!
Duriany
Śmierdzący skarbSłynna podróżniczka Beata Pawlikowska napisała ostatnio ciekawą relację ze spotkania z durianami. A oto jej treść: W powietrzu unosiło się coś ciężkiego i osobliwie przerażającego. Czy to zepsuty kanał ściekowy, a może niechcący trafiłam do dzielnicy biedoty z rynsztokami pełnymi odpadków? Upewniłam się, że stoję w centrum miasta na ruchliwej ulicy, niedaleko znajduje się żywy policjant, a ludzie wysypują się ze sklepów z eleganckimi torbami zakupów. Podążyłam za tym przejmującym zapachem, który przypominał to, co może wydzielać z siebie wielki kawał starego pleśniowego sera... i trafiłam wprost do nieba. Czyli na stoisko z jednym z najsłynniejszych owoców świata, o legendarnie potwornym zapachu i równie doskonałym smaku - durianem. Wielkie, kolczaste, zielone kule leżały zachęcająco na ladzie drewnianego wózka. Obok stała waga i Chińczyk w rękawicach. Rzucił mi pytające spojrzenie. - Świeżutkie - dodał - prosto z drzewa. Który zważyć? Rzeczywiście musiały być bardzo świeże i wyjątkowo dojrzałe, bo kiedy zbliżyłam się do owoców na odległość ramienia, aż zakręciło mi się w głowie od mocy ich śmierdzącego zapachu. Sprzedawca chwycił wskazanego przeze mnie duriana i ostrożnie położył go na wadze. Kolce były tak ostre i twarde, że bez porządnych ogrodowych rękawic nie ma co się do nich zbliżać. Durian ważył prawie trzy kilogramy. Najśmieszniejsze jest jednak to, że 90 procent jego wagi to gruba skóra, wewnętrzne przegrody i wielkie pestki, na których znajduje się zaledwie dwu-trzymilimetrowa warstwa jadalnego miąższu. To ostatnie słowo też brzmi jak nadużycie - bo "miąższ" kojarzy się z soczystością pomidora, jędrnością arbuza czy chrupką słodyczą polskiego jabłka, podczas gdy wnętrze duriana widokiem przypominało podroby, a konsystencją - zakrzepnięty budyń. I dokładnie taki miało smak - waniliowo-śmietankowy, o lekko orzechowej nucie. Przedziwny, intrygujący, pozostający na długo w pamięci. Nad całą okolicą unosił się fetor zepsutego sera, który przyciągał nowych amatorów duriana. Najczęściej zjadali go na miejscu - głównie dlatego, że każde pomieszczenie, do którego zostanie wniesiony, długo jeszcze jego dotkliwie cuchnący zapach. Chińczyk rozcinał owoc kilkoma ostrożnymi uderzeniami tasaka, rozłamywał go na części i kładł na wózku. Jedzenie duriana polega na zebraniu ustami i zębami cienkiej warstewki budyniowatego miąższu, oblepiającego pestkę. Sporo jest przy tym cmokania i mlaskania, ale i mnóstwo słodkiej przyjemności. Mojego duriana - zapakowanego w plastikowe pudełko - zabrałam ze sobą, na przekór znakom zabraniającym wnoszenia owocu do hoteli i na stacje metra. Zjadłam go wieczorem w otoczce śmierdzącej tajemnicy. Owoc zakazany wydawał mi się jeszcze bardziej smaczny.
Zauważcie, że pani Beata pisze, że durianinowy miąższ jest podrobiasty i budyniowaty! A więc
nawet słynna podróżniczka, wie, że budyń jest ohydny...
Profesor zaś tak opisuje ich smak: "Jesli chodzi o smak durianu o jaki Pan tak usilnie zapytuje, to moznaby go opisac jako nieco zblizony do "lodow czosnkowych" (tj. lodow do ktorych ktos dodal spora doze papki z drobno zmielonego czosnku). Niestety, jest to ciagle bardzo odlegly opis, bowiem prawdziwego smaku durianu nic nie potrafi imitowac. Poniewaz jestem pewien ze w Polsce nie otrzyma Pan duriana (chyba ze zaprzegnie Pan swoich przyjaciol UFOnautow aby Panu go przywiezli w swoich szybkich wehikulach), proponuje dodac papki czosnkowej do lodow i sprawdzic jak to smakuje. "
Powrót do poradnika |
||||||||||||||||
|
||||||||||||||||