ruch oporu

A. WPROWADZENIE


Motto tego rozdziału: "Pozytywnie zapisujemy się w pamięci innych za postępowe idee które zaakceptowaliśmy, natomiast negatywnie za postępowe idee które odrzuciliśmy."


"I oto zacząłem się wspinać jeszcze wyżej i obejrzałem się za siebie i dech mi zaparło ze zdumienia, jako że ujrzałem iż na całej drodze którą przeszedłem, wszystko dla czego zdołałem zdobyć się na włożenie wystarczającej ilości pracy, serca i wytrwałości, dało się zamienić w ziarno, zaś z ziarna tego dało się wypielęgnować nowe, piękne i zdrowe, wypierające sobą stare, powypaczane i chore". Powyższe zdanie wcale nie jest cytatem z jakiejś świętej księgi, a alegorycznym opisem możliwości każdego indywidualnego człowieka, w jego drodze przez własne życie. Każdy z nas nosi bowiem w sobie ogromny potencjał, zdolny aby całkowicie zmienić losy tego świata, tyle tylko że większość ludzi nigdy nie zdobywa się na to aby potencjał ten z siebie uwolnić. Ja osobiście te nieogarnięte możliwości ludzkie zawsze uświadamiam sobie od nowa, kiedy przy okazji przygotowywania kolejnego wydania niniejszej, najważniejszej serii [1] moich monografii, ogarniam oczami za jednym zamachem wszystko to co dotychczas w życiu uczyniłem. Takie ogarnięcie rozmiaru dotychczasowych dokonań zawsze uświadomia mi ogromny potencjał do wprowadzania drastycznych zmian do naszego życia, jaki stoi w możliwościach praktycznie każdego człowieka. Tyle tylko, że zazwyczaj pozostaje on uśpiony. Miejmy nadzieję, że treść tej monografii zdoła zbudzić ten potencjał z uśpienia przynajniej u niektórych czytelników.

Oto niniejszym mam więc przyjemność oddania do ręki czytelnika egzemplarz kolejnego, czwartego już polskojęzycznego wydania [1/4] swojej najważniejszej monografii z serii [1]. Śmiało o niej mogę powiedzieć, że monografia ta akumuluje dorobek naukowy całego dotychczasowego mojego życia. Aczkolwiek w sensie technicznym reprezentuje ona jedynie nieco bardziej udoskonaloną, uaktualizowaną, oraz poszerzoną wersję swojej poprzedniczki, starszej monografii [1/3], a także i jej poprzedniczek - czyli monografii [1/2] i [1], jednak wiele nowych hipotez i teorii jakie naświetlam w niniejszej monografii [1/4] ujęte zostało z odmiennego punktu widzenia, oraz wyrażone bardziej otwarcie niż to uczyniłem w jej poprzedniczkach. Wszakże moje poglądy podlegają nieustannej ewolucji, zaś ewolucja ta zdąża w kierunku coraz większego zdecydowania i pewności tego co one wyrażają. To jest powodem dla którego kolejne opracowania jakie publikuję stają się coraz bardziej radykalne i bezkompromisowe, oraz coraz zdecydowaniej ujawniają cele dla jakich zostały napisane. Tam wszakże gdzie przypuszczenia zamieniają się w rzetelną wiedzę, zaś wiedza w pewność, oraz gdzie stawka staje się niewypowiedzianie duża, bowiem obejmuje sobą wolność i niezależność wszystkich ludzi naszej planety, brakować zaczyna już miejsca na paraliżującą ostrożność, niezdecydowaną powściągliwość i kompromisy.

Jak to sprawdziły na sobie całe pokolenia badaczy, "dzisiejsze teorie kształtują jutrzejszą rzeczywistość", oraz "jutrzejszy standard życia zależał będzie od sukcesu dzisiejszych teorii". Te stare prawdy, które już tak wiele razy w naszych dziejach potwierdziły swoją poprawność, powinny uczulić nas na odpowiedzialność za tworzenie, rozwój, rozprzestrzenianie i wdrażanie nowych teorii i wynalazków. Będąc świadomym ich znaczenia, za pośrednictwem niniejszej monografii staram się dołożyć swój własny wkład w tym zakresie.

Opisami tej monografii chciałbym zaprosić czytelnika do odbycia symbolicznej podróży. Chciałbym go bowiem zabrać tam gdzie ja sam już zaszedłem w swoim pełnym wędrówek i niezwykłych przygód życiu, oraz pokazać to co sam już zdołałem wypatrzeć w tym swoim nieustannym marszu ku prawdzie. A mam wiele do pokazania. Jak wszakże czytelnik zdołał już zapewne się zorientować z mojej notki biograficznej (m.in. zamieszczonej w rozdziale Y niniejszej monografii, oraz szczegółowo omawianej w podrozdziale A4), wprawdzie urodziłem się, wychowałem i ukształtowałem w Polsce, jednak drugą połowę swego życia spędziłem na wędrówkach po najróżniejszych krajach położonych na Wschód od Polski. Przez relatywnie długie okresy szeregu lat żyłem więc nie tylko w Nowej Zelandii, ale także na Cyprze, w Malezji i na Borneo. To pozwoliło mi poznać (od podszewki) nie tylko kultury Bliskiego i Dalekiego Wschodu, ale także ich filozofie i, co najważniejsza, religie - włączając w to Muzułmanizm, Buddyzm, Hinduizm, Taoizm, a także kilka pomniejszych kultów i nawet "pogańskich" wierzeń. A proszę mi wierzyć, co innego jest akademicko deliberować o czyichś filozofiach lub religiach siedząc rozpartym w wygodnym fotelu klimatyzowanego biura z jakiejś "wieży z kości słoniowej" ("ivory tower"), lub jako turysta poznawać je jedynie powierzchownie w ich wydaniu propagandowym, a co innego jest faktycznie żyć wśród ich wyznawców i widywać ich na codzień we wszelkich możliwych sytuacjach i działaniach. Droga więc w jaką pragnę teraz zabrać czytelnika jest bardzo długa. Zaczyna się bowiem na punkcie od którego kiedyś ja sam rozpoczynałem własną wyprawę w poszukiwaniu prawdy, a w którym czytelnik prawdopodobnie obecnie się znajduje. Natomiast kończy się na punkcie który dotychczas zdołałem osiągnąć, aczkolwiek ciągle jest on ogromnie daleki od celu do jakiego chciałbym kiedyś dotrzeć. Po drodze pokonane musi być wiele przeszkód, najważniejszymi z których są utarte poglądy, stereotypowe wierzenia, oraz bariery światopoglądowe. Przykładowo, jedną z nich jest wiara w potęgę i doskonałość dzisiejszej ortodoksyjnej nauki i techniki ludzkiej, która jak się okazuje stała się obecnie jedną z największych przeszkód w postępie ludzkości do przodu. (Wyrażenie "nauka ortodoksyjna" używane w tej monografii, jest przyjętym powszechnie na Zachodzie grzecznym odpowiednikiem dla określenia "nauka pasożytnicza" i oznacza "naukę jaka na codzień praktykuje filozofię instytucjonalnego pasożytnictwa oraz jaka odrzuca uznanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji". Przeciwieństwem "nauki ortodoksyjnej" jest "nauka totaliztyczna", w jakiej duchu między innymi napisana została niniesza monografia. Opisy filozofii totalizmu i filozofii pasożytnictwa praktykowanych m.in. i przez te dwie przeciwstawne do siebie kategorie nauki, zawarte zostały w rozdziałach JA i JD. Zauważ, że zależnie od filozofii uprawianej na codzień, każdą dzisiejszą instytucję naukową, a także każdego indywidualnego naukowca, zakwalifikowywać trzeba albo do kategorii totaliztycznej, ponieważ praktykuje filozofię typu totaliztycznego, albo do kategorii pasożytniczej lub ortodoksyjnej, ponieważ praktykuje filozofię typu pasożytniczego.) Jak bowiem kiedyś zauważył to jeden z najdonioślejszych umysłów, największym krokiem ku wiedzy jest uświadomienie sobie jak wiele nam pozostało do poznania (tj. uświadomienie sobie iż "wiem że nic nie wiem") - którą to zdolność dzisiejsza ortodoksyjna nauka i naukowcy zagubili gdzieś po drodze.

Owa droga, którą chciałbym przemierzyć wspólnie z czytelnikiem, zaczynała się w czasach kiedy zakończyłem swoje wykształcenie. Byłem wówczas doskonałym przykładem produktu obecnej pasożytniczej filozofii nauczania. Bezgranicznie wierzyłem w to co stwierdzały podręczniki. Wierzyłem też, że to co nie zostało opisane w podręcznikach, po prostu nie istnieje. Chociaż więc niezbadaną wyrocznią losu już od wczesnego dzieciństwa życie wystawiało mnie na przeżycia jakie nie są opisane w żadnych podręcznikach akademickich i jakich istnienia oficjalna nauka dotychczas się "wstydzi" (np. obserwacje żywych rybek spadających z nieba - patrz podrozdział I3.5, atak gryfa - patrz podrozdział R4.2, znajdowanie "anielskich włosów" - patrz podrozdział O7.4, ludzkie zdolności "psychiczne" - patrz podrozdział I6, oraz wiele innych zdarzeń które albo już opisałem albo też opiszę w swoich przyszłych opracowaniach), celowo je kiedyś ignorowałem i wyszukiwałem dla nich "naukowych" aczkolwiek przeczących faktom wytłumaczeń, ponieważ były one niezgodne z wiedzą książkową i stąd "niemożliwe" do przydarzenia się. Jednak pod naporem niezliczonych faktów moja wiedza i poglądy zwolna zaczęły się zmieniać, aby w końcu osiągnąć dzisiejszy stan jaki zaprezentowany został w niniejszej monografii. Esencję tego stanu możnaby wyrazić następująco: "Słowa i deklaracje reprezentują jedynie wierzenia ich autorów. Prawda odzwierciedlana jest przez zdarzenia i fakty. Wierzmy więc zdarzeniom i faktom a nie czyimś słowom."

Niniejsza monografia głównie ma być o zupełnie nowych urządzeniach magnetycznych (napędowych i łącznościowych), które zgodnie z moimi przewidywaniami zbudowane mogą zostać na Ziemi już w niedalekiej przyszłości. Dzięki szczególnemu wyróżnieniu jakie spotkało mnie ze strony losu, a jakie najprawdopodobniej wynika z postępowej filozofii życiowej (totalizmu) którą praktykuję w swoim życiu - patrz rozdział JA, tak się jakoś złożyło, że niemal wszystkie z opisywanych w tej monografii urządzeń wynalezione zostały przeze mnie samego w trakcie owej pełnej przygód, romantycznej drogi, w którą chciałbym teraz zabrać czytelnika. Na początku sprawa ich urzeczywistnienia zdawała się być prosta. Sądziłem wówczas, że wystarczy urządzenia te rozpracować szczegółowo, opisać, oraz wyjaśnić wagę ich zastosowań, zaś społeczeństwo da mi potrzebne zielone światło dla ich rozwoju, sfinansuje badania, oraz udostępni odpowiednią przestrzeń i moc wykonawczą. Rzeczywistość okazała się jednak całkowicie przeciwstawna do tych wyobrażeń. Bez względu na to jak dokładnie bym ich nie rozpracował, opisał i zareklamował, bez względu na to do kogo bym się nie zwrócił o pomoc w ich zrealizowaniu, nie dano mi najmniejszej szansy nawet choćby na podjęcie próby ich zrealizowania. Wówczas zacząłem się wgłębiać w powody tego stanu rzeczy. Pierwszych wskazań w tym względzie dostarczyły mi analizy historii wynalazczości, które m.in. ujawniają szokujący fakt, że istotne wynalazki techniczne zawsze dokonywane były w krajach, przez narody, oraz przez wynalazców, którzy w czasach ich urzeczywistniania posiadali najwyższy ówczesny poziom moralności. Natomiast kraje i narody o niskim poziomie moralności niszczyły swoich twórców, a stąd nigdy nie przyczyniały się do postępu ludzkości. Z kolei wynalazcy o niskim poziomie moralności zwykle marnowali swój wynalazek poprzez uniemożliwienie wpisania jego szczegółów do dorobku całej ludzkości. Odnotowanie tego typu faktów zwolna prowadziło mnie do odkrycia, że urzeczywistnienie moich wynalazków zależy od całego kompleksu powikłanych wzajemnie uzależnień, z których wiele posiada ścisły związek z moralnością i na większość z których ja sam nie posiadam wpływu. Przykładowo aby któreś z tych nowych urządzeń mogło się narodzić (patrz podrozdział JA5.1) koniecznym jest aby wielu ludzi ochotniczo opłaciło te narodziny zainwestowaniem posiadanej przez siebie szczególnej formy energii, jaka w podrozdziałach JA1, JA5 i JE3.7 nazywana jest "energią moralną" (czasami także nazywana jest ona "zasobem wolnej woli" albo "zwow"). Z kolei aby wpłacić ową energię moralną, ludzie ci najpierw muszą sami ją posiadać. Aby zaś ją posiąść, ich życie musi być prowadzone zgodnie z tzw. "prawami moralnymi" (patrz podrozdział I4.1.1). Aby zaś ludzie prowadzili swe życie zgodnie z nimi, ktoś najpierw musi ich zapoznać z podstawami teoretycznymi (tj. z Konceptem Dipolarnej Grawitacji) z jakich prawa moralne się wywodzą, oraz z filozofią (tj. z totalizmem), która informuje o zasadach ich praktycznego stosowania w codziennym życiu. Tak więc w sumie okazuje się, że sukces w zbudowaniu urządzeń technicznych opisanych treścią niniejszej monografii, zależy od filozofii i moralności rodzicielskiego społeczeństwa, które podejmie się przyprowadzenia tych urządzeń na świat. Aczkolwiek więc niniejsza monografia ma być o zupełnie nowych urządzeniach napędowych i łącznościowych, powyższe zmusza mnie aby obejmowała ona sobą również te aspekty filozofii i moralności, od których zrealizowanie tych urządzeń jest uzależnione. Aby wszystko pokomplikować jeszcze bardziej, moje badania ujawniają iż filozofia i moralność na Ziemi wcale nie jest wypracowywana przez nas samych (tj. przez ludzkość), jak w to dotychczas wierzyliśmy, a jest nam narzucana z kosmosu, przez istoty w tej monografii nazywane "szatańskimi pasożytami" - po opis powodów takiego ich nazywania patrz podrozdziały A3 i JD9. Abyśmy więc mogli swoją filozofię i moralność ukształtować zgodnie z naszymi własnymi życzeniami, najpierw konieczne jest zdemaskowanie tych szatańskich pasożytów, którzy od wieków manipulują naszymi poglądami, a dopiero po ich zdemaskowaniu mogli będziemy się odciąć od ich niszczycielskiego wpływu i zacząć kształtować naszą przyszłość zgodnie z naszą własną wolą.

Gdyby słowa pisane miały głos, niniejsza monografia zapewne byłaby jednym długim krzykiem. Wszakże otwarcie nawołuje ona do porządku, napomina o opamiętanie się, wskazuje rozpaczliwość sytuacji w jakiej wszyscy się znajdujemy, demaskuje straszliwego wroga jaki spija naszą krew już od tysiącleci i jakiego ciągle ignorujemy, chociaż przestrzegają nas przed nim dosłownie wszystkie religie, ujawnia jak oddani temu wrogowi są niektórzy ludzie, przestrzega przed bezgranicznym ufaniem obecnej wmanipulowanej nam ortodoksyjnej wiedzy, technice i filozofii, oraz wytyka następstwa dzisiejszej moralności (czy raczej jej braku). Jak zapewne czytelnicy odnotują to po skonfrontowaniu jej treści z otaczającym ich światem, monografia ta stara się uświadomić, że kierunek naszego obecnego działania wcale nie jest właściwy. Dla przykładu nauka i technika na Ziemi zamiast służyć ludziom, uczyniła z ludzi swoje sługi. Z kolei nasza tradycja, kultura i filozofia codziennego życia zamiast moralnie wzmacniać, wiedzie do rozkładu i upadku. Rządy wielu krajów, a także kierownictwa wielu instytucji, zamiast ułatwiać, poszerzać, wzbogacać i uszczęśliwiać życie podległych im ludzi, wypinają się aby im coś zabronić, przeszkodzić, uniemożliwić, odebrać, lub znaleźć sposób na uczynienie ich mniej szczęśliwymi i bardziej zniewolonymi. Zamiast służyć budowaniu, z największą pasją oddajemy się niszczeniu. Zamiast uczyć nasze dzieci praw moralnych i życia w harmonii z otoczeniem, kupujemy im zabawki uczące zabijania, wysadzania i niszczenia, oraz zaopatrujemy w gry uczące brutalności i przemocy. Zamiast popierania życia, najtęższe umysły kierujemy na odkrywanie jak najlepiej uśmiercać. Kierunek obrotu spraw na Ziemi już obecnie jest tak wypaczony, że coraz trudniej jest odróżnić co dobre a co złe, coraz częściej bezduszność i brak logiki pastwią się nad miłością bliźniego i wiedzą, coraz rzadziej słowa ludzi pokrywają się z ich działaniami, coraz ciężej postępować właściwie, coraz szerzej forma dominuje nad treścią, oraz coraz bardziej metody naszego działania przejmują kontrolę nad celami jakim podobno miały służyć. Niniejsza monografia m.in. powinna więc też dostarczać ostrzeżenia przed ślepą uliczką w jaką prowadzi nas podążanie w obecnym kierunku wskazywanym przez ortodoksyjną naukę do kości przesiąkniętą pasożytnictwem, służyć jako drogowskaz moralnie właściwego kierunku, otwierać nowe horyzonty które kiedyś być może przyniosą tak potrzebną nam odnowę, oraz siać ziarno idei które miejmy nadzieję kiedyś zaowocują w wstąpieniu ludzi na drogę światła i poprawy.

Odkrywanie, wynajdowanie, badanie, dociekanie, itp., jeszcze nie tak dawno zwykły być romantycznymi działaniami. Poprzednio zawarte w nich było bowiem ryzyko stąpnięcia na nieznane, emocje tajemniczości, podniecenie poznawania, oraz satysfakcja bycia pierwszym. Dzisiejsi ortodoksyjni naukowcy odarli jednak z badań i wszelkiej innej działalności odkrywczej ów podniecający aspekt romantyczności. Poprzez przyjęcie i upowszechnianie niepisanego założenia, że wszystko co było do odkrycia zostało już poznane i zbadane, zaś dalszy postęp ludzkości polegał będzie na nieznacznym udoskanalaniu tego co już zostało poznane, oraz poprzez ograniczenie swoich dociekań tylko do tego co już dokładnie sprawdzone, zaaprobowane przez przełożonych, opisane w literaturze i stąd nie wnoszące żadnego ryzyka, swoim światopoglądem zamknęli oni naszą cywilizację w już poznanym przez siebie światku jak ślimaki zamykają się w swej skorupie, sprowadzając wszelkie wychodzące naprzód działania do codziennej, nudnej, pozbawionej wizji i powtarzalnej rutyny beznamiętnego wykonywania codziennych obowiązków. Niniejsza monografia przywraca jednak badaniom naukowym, działalności wynalazczej, oraz odkryciom, ów zagubiony poprzednio posmak romantyczności i fascynacji. Ujawnia ona bowiem, że wszystkiego nigdy nikt nie zdoła poznać i że zawsze istniały będą niezmierzone obszary niewiedzy, których nikt dotychczas nie zaczął nawet zgłębiać. Monografia ta wskazuje nawet kilka kierunków podążania w których znaleźć można takie dziewicze problemy badawcze. Jej treść reprezentuje przecież moją osobistą podróż w nieznane, pełną dramatyzmu, romantyzmu i zaskakujących odkryć. Zapraszam więc teraz, abyśmy na jej stronach odbyli razem ową romantyczną, ekscytującą i pełną niespodzianek podróż w nieznane, jaką ja sam poprzednio już przeszedłem, a jaką teraz raportuję w treści tej monografii.


Spis treści A1. Jak to wszystko się zaczęło - czyli to co pożyteczne zawsze rodzi się w wielkim bólu
Dodaj opinię